14 listopada 2015

"Cześć, mam niską samoocenę"

No to... cześć :>
Na prośbę Kamili podjąłem się tematu "Jak się czują w dzisiejszych czasach osoby z niską samooceną i czego im brakuje". Temat trudny, ale dobry dla osoby, która dany problem ma i obiektywnie na niego patrzy.







Może zacznę od zdefiniowania co to (moim zdaniem) niska samoocena. 

Jest to stan w umyśle, przez który negatywnie patrzymy na świat i przede wszystkim siebie. Spowodowany jest między innymi ciągłymi obelgami ze strony rówieśników lub rodziny, problemami z którymi nie potrafimy sobie radzić. Osoby cechujące się niską samooceną są często agresywne lub/i wrażliwe, potwornie nieśmiałe, nie potrafią nikomu zaufać (a przynajmniej nie całkowicie), patrzą na wszystko i wszystkich z tej "gorszej strony" oraz często (niestety) mają skłonność do samoagresji i myśli (a nawet prób) samobójczych.


Co takie osoby czują?

Bezsilność, smutek, przygnębienie, gniew oraz zazdrość.

Jak to jest mieć niską ocenę?

Trudno, naprawdę trudno, wiele rozmów z psychologami, którzy nie powinni dawać tobie rad (no bo skąd oni mają wiedzieć, jak to jest); ogromna trudności w nawiązywaniu nowych znajomości i szukaniu nowych pasji (bo "po co i tak w niczym nie jestem dobry") i rozwijaniu swych umiejętności i talentów ("nic nie potrafię, nie mam talentu, i tak nie będę tak dobry, jak inni).

Czego takim osobą brakuje?

Miłości (rodzicielskiej, jak i tej od drugiej połówki), wsparcia, przyjaźni i powodu do uśmiechu (np. Pasji, dziecka itd. Ja na szczęście mam pasję [fotografię] :> )



Beno na rozładowanie emocji /Cami 

Coś z mojego życia:

Nie potrafię patrzeć ludziom w oczy, kontaktu wzrokowego unikam, jak najmocniej. Nie mam i nigdy nie miałem dziewczyny, przyjaciela/przyjaciółki lub kogoś z kim mógłbym zawsze porozmawiać i kto by mi pomógł z moimi problemami, smutkiem i częstą depresją. Praktycznie nigdy w życiu nie usłyszałem "czemu tak smutasz?" lub "nic ci nie jest?" Co jest dołujące (zwłaszcza, gdy do innej prawie połowa klasy podchodzi, pyta i stara się tą osobą pocieszyć).

Chodzę do technikum na architekturę krajobrazu. Kierunek ten wymaga umiejętności rysowniczych (których, ja nie posiadam, a przynajmniej tak uważam) a więc gdy otrzymałem ocenę "celujący" czułem się... źle. Dlaczego? Gdyż wiele osób, które niesamowicie rysują, otrzymały jedynie "bardzo dobry''. Po tamtym dniu wyczułem spisek i litość ze strony nauczycielki (spowodowane moją rozmową z panią pedagog szkoły, w której "zwierzałem" się jej z wielu spraw m.in tej że czuję się źle, gdy patrzę na [piękne] rysunki innych, a potem na swój [beznadziejny]) - ale to tylko moja teoria.

Za każdym razem, gdy słyszę jakiś śmiech (którego powodu nie znam), myślę, że ja jestem powodem śmiechu innych. Przykre ale prawdziwe.

Często czuję się, jak śmieć, w sumie nie ma co się dziwić, ojciec i siostry, które mną pomiatają; codzienne obelgi słyszane przez nich (i często rówieśników) cóż idealne warunki by być "szczęśliwym" :/ Jak już o ojcu wspominam, to w sumie nigdy nie czułem, że go mam, dla mnie ten człowiek do, którego muszę mówić "tata", jest kimś nieznajomym, który swoje problemy z dzieciństwa, przelewa na mnie.

Nie zbyt miło jest słyszeć co chwile: "jesteś beznadziejny/głupi", "nic nie potrafisz", "będziesz mieć prze*ebane w życiu", "Jesteś roślinką", "ty zdechloku", "Jesteś nierobem" itd. Brakuje mi takiego prawdziwego ojca i takiej prawdziwej...ojcowskiej miłości. *w tym oto momencie "musiałem puścić" kilka łez*.  Co do mamy... cóż czasem mnie wspiera, ale jakoś tak nie czuję z jej strony takiej miłości stuprocentowej.


Dobra już dosyć, coś czuję, że ten post zmienił się trochę w taki mój pamiętnik :/(chyba niestety lubię mówić o swoich problemach :< ).
Dziękuję Kamili, że zaproponowała mi napisanie postu, może jeszcze kiedyś coś u niej po piszę (i tym razem nie zamienię postu w jedną wielką kupę zwierzeń)

Pozdrawiam aNonim
PS. Jeśli przeczytałeś/-łaś cały posy to z całego serca dziękuję i gratuluje :>













5 komentarzy:

  1. Mam wrażenie że to zaczyna być naprawdę problemem młodych dzieciaków w dzisiejszym wieku... :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety taka prawda, pytanie - kto temu winny?

      Usuń
    2. Niestety często rodzice i/lub znajomi :(

      Usuń
  2. Całkiem mądry post. Obecnie jest to bardzo powszechny problem

    toofussy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo wiele osób przez to przechodzi :/

      Usuń

Jeśli spodobał Ci się post - zaobserwuj mojego bloga, skomentuj, udostępnij! Każdy zostawiony przez Ciebie ślad u mnie powoduje uśmiech :) Staram się odwiedzać czytelników, więc będąc moim obserwatorem, zyskujesz mnie jako swojego!


WŁĄCZONE: Moderacja oraz anonimowość
WYŁĄCZONE: Weryfikacja obrazkowa